Dzisiaj zapłaciłam podatek za zeszły rok. O ja nieszczęśliwa.. O ja bardzo nieszczęśliwa. Ale dużo pieniędzy oddałam państwu na przehulanie. Prawie cały dzienny limit przelewu z mojego konta. Do końca dnia jestem bankrutem. Że aż się pomyliłam z hasłem w czasie pierwszego logowania na nie
A słyszałam, żę w najlepszym przypadku państwo wydaje te pieniądze na szkolenia bezrobotnych w takiej postaci, że bezrobotni pod przymusem utraty zasiłku muszą zaliczać seminaria w hotelach pięciogwiazdkowych z cateringiem , spa, masażami, sauną i paleniem papierosów w slipkach, siedząc w kucki na leżaku z gołym uchem wystającym z pod czepka..
Tylko 1% oddałam na jakiś uczciwy cel., A powinno być odwrotnie:
99% powinnam oddać na jakiś cel normalny, uczciwy i prawidziwy, a 1% na wybryki urzędników i biurokracji.
Teraz zauważyłam, że w googlach sobie wpisują na przyklad,: jak zarabiam, i zaraz wchodzą na mojego bloga. Albo przy okazji szukania jakichś podobnych tematów do: zarabiania przez internet.., Wyszczególniłabym je, ale zaraz zindeksowałoby się to wszystko jeszcze bardziej i coraz więcej ciekawych zaglądałoby tu..
Bo oni zamiast się przedstawić, albo grzecznie tutaj ukłonić , to rzeczywiście szukają jakiegoś cudownego sposobu..
błogiego blogiego Graala
Ale i tak nie napiszę w jaki sposób zarobić mnóstwo szmalu, albo i jeszcze więcej , włączając komputer na 2 godziny dziennie , bo potem nie będzie można już was więcej zmusić do zrobienia czegoś pożytecznego, ..
Niedawno byłam w mieście na literę Z, i gdy wysiadłam z taksówki na ulicy, na której znajdują się 4 hotele pod rząd i wszystkie po tej samej stronie, akurat przestało padać. Padać tak intensywnie, że czułam zapach morza, chociaż do niego było daleko. Zawsze, gdy sama jadę taksówką lubie wysiąść co najmniej 100 metrów za wcześnie, tylko po to, aby resztę drogi przejść na piechotę. Wysiadłam tuż przed lekko zaokrąglonym hotelem. (2 w kolejności). I udałam się chyba, przez sentyment do tego trzeciego, o żóltej elewacji i bardzo dużych balkonach, z obydwu stron. Mieszkalam już w nim kilka razy,a ostanio z fajnym kolegą: R. Tak fajnym ,że idąc z taksówki aż do samego holu hotelowego cały czas mnie się wydawało , że idę razem z nim i wchodząc do środka, chciałam zauważyć na głos: patrz ten czwarty hotel jest już prawie wybudowany, będzie chyba najwyższy, zielony i błyszczący,..
W recepcji hotelowej zażyczyłam sobie pokój jednosobowy, Obraz R wtedy prawie mnie zniknął. Recepcjonista.. rzucił na blat chyba wszystkie klucze z calego piętra, i czekał, jakbym sobie sama miała wylosowac ten konkretny do właściwego pokoju, przynajmniej tak z mu z oczu patrzyło, że powinnam. No ale po jakimś czasie podniósł z blatu jeden, właściwy, wręczył mnie go.. Miałam już mój klucz, więc pojechałam windą na 3 piętro, a tam jakaś kobieta kończyła sprzątać w korytarzu. Paliła się tylko lampa obok windy i wszystkie pokoje były otwarte na oścież. I ani jedengo gościa. Swiatło na korytarzu.. zgaszone, więc wydawało mi się, że przechodzę przez wszystkie pokoje na całym piętrze, zanim dotarłam do mojego ,który znajdował się prawie na końcu korytarza. Przyjemnie było w nim zamknąć za sobą drzwi. Balkon był takiej samej wielkości, jak sam pokój. Inny świat, ulga i odpoczynek.
One niedawno jeszcze były tak samo tłuste. A teraz widzę, że tylko jeden bardziej tłusty i groźniejszy, oraz 2 chude jakieś takie przestraszone...? A przecież nic takiego jeszcze się nie stało...
No i są zagadki czy tłusty kot może jeszcze przytyć, i jeżeli mu się uda, to: - zarygluje sie miedzy drzwi - czy padnie z przejedzenia.. jeszcze zanim się zdąży zaryglować...
Bo jeśli zarygluje..się w drzwiach., wylezie dopiero o ile się przegłodzi,.. i zrobi kolejną awanturę. Potem chude też się przy nim jakoś wyżywią i przytyją
Inaczej, jeżeli tłusty padnie z obżarstwa albo schudnie bardziej, niż jest to dozwolone,.. to wiadomo co będzie, z tymi pozostałymi dwoma, które jeszcze widać i z resztą kotów, których już nie widać.. tyle że jeszcze jest potrzebny jakiś odważny, który wysapałby tę całą wywrotkę,,
Własciwie ani troche jeszcze nie napisałam o moim zarabianiu za pomocą mojego laptopa i internetu. Tylko tyle że już zarobiłam.
A teraz popatrzyłam na nowe blogi , założone na tym bloxie obok moich. I same blogi o zarabianiu. No może co 5 blog.. Jakby od samego pisania zarobić wszyscy chcieli. Jeżeli się nie zarabia, popisać chociaż można. A sposoby w nich, zamiast proste, łatwe i logiczne.. Stajnia Augiasza ... Jakieś emailowe piramidy argentyńskie, albo klikanie w niewiadomo co, po co i dla jakiej nadziei.
Zgroza i przerażenie. !!!
A za prąd płacić będziemy coraz więcej....I Czego to ludzie nie wymyślą,.
Mózg człowieka jest najbardziej skomplikowaną strukturą we wszechświecie.. I dlatego chyba tak wszysycy sobie utrudniają jak najbardziej mogą to wszystko, czego by nie musieli... Zamiast popracować nad jakims prostym i logicznym rozwiązaniem. Ale wypadoło by mieć intuicję, dzięki której wyłapaliby informacje te najbradziej logiczne... ze światowego bałaganu..
Zresztą i tak nikt nie wie , gdzie jest świat rzeczywistości najprostszych.. ani tego , czym on jest... Gdy większość będzie już coś wiedzieć, zazwyczaj okazuje się to nieprawdą.
Zarabiam na wożeniu się na tłustych kotach, chociaż one nawet o tym nie mają większego pojęcia, że to ja właśnie.. Tyle zamieszania robią wokół, siebie. Tłuste koty ciągle pajacują między sobą i liczą na wystraszenie tych wszystkich, od których są bardziej wystraszeni chyba.
Ale i tak wam nie napiszę co ja dokładnie robię , bedzięcie chcieli robić zaraz to samo co ja i zaraz sie doigracie.. No trochę może kiedyś napisze.. , ale tak żeby nikt tego nie zrozumiał
Nie narzekam na za wysokie ceny w sklepach, Studia dzienne ukończyłam prawie dwa lata temu zgodnie z planem, na uczelni państwowej, technicznej. Ale nadal nie mam ochoty pracowac w zawodzie zgodnym z kierunkiem moich studiów.
I nigdy nie pracowałam na zachodzie, czy jakiejs innej emigracji, ani nie zamierzam.
Dzisiaj umiem zarobić za pomocą komputera i internetu, nie ruszając sie z mojego miasta, właściwie nawet nie ruszuając sie z mojego domu.. i potrafie zarobić o wiele wiecej niż najlepsi profesorowie z mojej uczelni.
Narzędziem do mojej pracy jest laptop, który dostałam jeszcze od rodziców za zdaną mature w 2003 roku., który dzisiaj na allegro można kupić za jakies 50 - 100 zl.. I odbębniłam już na nim całą średnią krajową za rok z nawiązką.. A dzis dopiero 11 marca.
Jestem taka genialna, Normalnie bardziej genialna, niż być miałam.
Natomiast nowy laptop, który kupiłam sobie w lipcu, zaraz odstawiłam na półkę: wiatrak jemu hałasuje, ekran razi po oczach, Takim nie potrafiłabym chyba zarobic nawet 1 zl.